Lecisz do ciepłego kraju i już na lotnisku chcesz wyglądać jak na plaży: legginsy, top z poliestru, klapki? Zanim to założysz, sprawdź metkę. Poliester i nylon w razie pożaru na pokładzie topią się i przywierają do skóry. Bawełna też się pali, ale się nie topi, i właśnie to robi różnicę.
Dlaczego metka jest ważniejsza niż krój?
Pakując się na wakacje, myślimy głównie o wygodzie i o upale po wylądowaniu. Skład tkaniny schodzi na dalszy plan, a to on decyduje, co stanie się z ubraniem w wysokiej temperaturze. Syntetyki, takie jak poliester czy nylon, pod wpływem ognia miękną, topią się i przyklejają do ciała. To zwiększa ryzyko poważnych oparzeń.
Bawełna i inne włókna naturalne nie są niepalne, trzeba to powiedzieć uczciwie. Nie zamieniają się jednak w gorącą, lepką masę na skórze. Odkąd o tym przeczytałem, przed lotem sprawdzam metkę spodni i koszulki tak samo jak paszport.
Legginsy obrywają podwójnie. Poza syntetycznym składem często mocno uciskają. Przy wielogodzinnym siedzeniu ciasne legginsy, wąskie jeansy czy wpijająca się bielizna naciskają na tkanki i naczynia krwionośne. Efekt to drętwienie, mrowienie i spuchnięte nogi.
Co włożyć do samolotu zamiast stroju na plażę
Typowy zestaw w podróż do ciepłych krajów to szorty, top, klapki i trochę biżuterii. Tak go przerobić, żeby był bezpieczniejszy i nadal wygodny:
- Zamiast poliestrowych legginsów: luźne spodnie z bawełny lub innego naturalnego materiału, które nie krępują ruchów.
- Zamiast krótkich spodenek albo mini: długie spodnie lub spódnica zakrywająca nogi. Z tych samych foteli korzystają kolejni pasażerowie, a tapicerki nie czyści się dokładnie po każdym rejsie, więc dodatkowa warstwa między skórą a siedzeniem po prostu się przydaje.
- Zamiast syntetycznego topu: lekka bawełniana koszulka i coś przewiewnego do narzucenia, bo w kabinie bywa chłodniej, niż się spodziewasz.
- Zamiast klapek: zakryte buty na płaskiej podeszwie, które dobrze trzymają stopę.
- Zamiast biżuterii: nic albo drobiazgi, a cenne rzeczy dobrze zabezpieczone w bagażu podręcznym.
Szorty i sandały zmieścisz do plecaka i przebierzesz się po wylądowaniu.
Klapki i obcasy utrudniają ewakuację
Klapki łatwo zsuwają się ze stóp, a przy szybkim opuszczaniu maszyny każdy zgubiony but oznacza ryzyko potknięcia w przejściu. Wysokie obcasy z kolei nie dają stabilności i mogą być groźne na nadmuchiwanej zjeżdżalni ewakuacyjnej.
Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) zaleca, by buty na wysokich obcasach zdjąć przed zjazdem, jeśli pozwalają na to okoliczności. W prawdziwej ewakuacji może nie być na to czasu, dlatego prościej od razu wsiąść w płaskich, zakrytych butach.
Biżuteria i soczewki: o czym jeszcze pamiętać?
Duże kolczyki, długie naszyjniki, masywne bransolety i pierścionki z wystającymi elementami mogą zaczepić się o wyposażenie kabiny albo ubranie sąsiada. Ostre części potrafią nawet uszkodzić zjeżdżalnię ewakuacyjną. Do tego w czasie długiego lotu palce puchną, więc pierścionek zaczyna uwierać, a drobną biżuterię łatwo zgubić.
Soczewek kontaktowych nie trzeba odstawiać, ale powietrze w kabinie jest znacznie suchsze niż w większości pomieszczeń. Oczy mogą piec i być podrażnione, a ostrość widzenia może się przejściowo pogorszyć. Jeśli planujesz spać w czasie lotu, weź okulary, a do soczewek krople nawilżające przeznaczone do stosowania z nimi.