Planujesz Tatry na 11 listopada i w głowie masz jesienną wycieczkę? Sprawdź komunikat TPN: w wyższych partiach szlaki pokrywa śnieg i lód, a od 1800 m n.p.m. obowiązuje pierwszy stopień zagrożenia lawinowego. Na taki wyjazd pakujesz się więc jak na zimę, a nie jak na październikowy spacer.
Śnieg i lód wyżej, jesień niżej
Tatrzański Park Narodowy ostrzega przed trudnymi warunkami turystycznymi. Na dole może jeszcze wyglądać jesiennie, ale im wyżej, tym więcej śniegu i oblodzeń na ścieżkach. To typowa listopadowa pułapka: wychodzisz z doliny po suchym szlaku, a kawałek wyżej stoisz na zlodowaciałych kamieniach.
Lód na skalnych stopniach bywa groźniejszy niż sam śnieg. Kamień pokryty cienką, przezroczystą warstwą wygląda na mokry, a pod podeszwą zachowuje się jak lodowisko. Sam przekonałem się, że najgorzej jest w zacienionych miejscach, do których słońce nie dociera przez cały dzień.
Co w praktyce znaczy pierwszy stopień zagrożenia lawinowego?
Pierwszy stopień jest najniższy i określa się go jako niski. Wielu turystów czyta go jak „lawin nie ma”, a to błąd. Niski stopień oznacza, że pokrywa śnieżna jest w większości stabilna, ale lawina wciąż może się zsunąć, zwłaszcza na bardzo stromych stokach i w żlebach, gdzie zbiera się więcej śniegu.
Liczy się też wysokość. TPN wskazał granicę 1800 m n.p.m. i dopiero od niej obowiązuje ten stopień. To nie znaczy, że niżej szlak jest suchy, bo śnieg i lód mogą pojawić się wcześniej, zwłaszcza na zacienionych odcinkach.
W listopadzie sytuacja w górach zmienia się szybko. Nowe opady albo silny wiatr, który przenosi śnieg, potrafią podnieść zagrożenie. Stopień sprawdzony dziś nie daje więc gwarancji na dzień wyjazdu.
Gdzie zaczyna się granica 1800 m na twojej trasie?
Najprościej sprawdzić to na mapie albo w aplikacji z profilem trasy. Zobacz wysokość najwyższego punktu, do którego chcesz dojść. Wysokości szczytów, przełęczy i schronisk są podane na mapach turystycznych i na tablicach przy szlakach. Jeśli twój cel leży wyżej niż 1800 m n.p.m., wchodzisz w strefę, której dotyczy komunikat lawinowy.
Patrz nie tylko na szczyt, ale też na drogę do niego. Trawers stoku czy podejście żlebem pod przełęcz to miejsca, gdzie śnieg zalega najchętniej. Przed wyjściem zaznaczam sobie na mapie punkt, w którym trasa przekracza tę wysokość, i traktuję go jak miejsce decyzji. Idę dalej tylko wtedy, gdy warunki na miejscu są takie, jakich się spodziewałem.
Plan wyjścia krok po kroku
- Sprawdź komunikat TPN rano w dniu wyjścia. Ten sprzed kilku dni mógł się już zdezaktualizować.
- Zabierz raczki lub raki i kijki. Na oblodzonym kamieniu same buty, nawet z dobrą podeszwą, nie wystarczą.
- Dobierz cel do doświadczenia. Jeśli nie chodziłeś jeszcze po górach zimą, wybierz dolinę albo trasę, która nie przekracza 1800 m n.p.m.
- Wyjdź wcześnie. W listopadzie dzień jest krótki, a po śniegu idzie się wolniej niż latem.
- Ustal z góry, kiedy zawracasz. Trzymaj się tego bez względu na to, jak blisko celu jesteś.
- Spakuj ciepłe warstwy i czołówkę. Postój na wietrze w śniegu wychładza szybciej, niż się wydaje.
Raczki zakładam od razu, gdy pojawia się pierwszy lód, a nie dopiero po pierwszym poślizgnięciu. Zdejmowanie i zakładanie ich kilka razy na trasie zajmuje mniej czasu niż jeden upadek na zlodowaciałym stopniu.